Anna Mackiewicz, pielęgniarka anestezjologiczna, opowiada Medonetowi o drodze, która zaprowadziła ją od ucieczki z zawodu do roli internetowej edukatorki. Na Instagramie pokazuje pielęgniarstwo bez upiększeń, ale i bez powielania krzywdzących stereotypów. Jej działalność wywołuje skrajne reakcje — od wdzięczności po krytykę kolegów po fachu.
Na sali operacyjnej pomaga pacjentom zasnąć przed zabiegiem, a w mediach społecznościowych próbuje rozbudzić zainteresowanie zawodem i świadomość jego realiów. Kilka lat temu była gotowa odejść z pielęgniarstwa na dobre. Obecnie głośno mówi o nim w sieci — nie po to, by je idealizować, lecz pokazać, że można je uprawiać inaczej, niż dyktuje system.
Pielęgniarstwo wbrew planom
Wybierając studia medyczne, Ania miała jasność co do jednego: pielęgniarką zostać nie chciała. — Wiesz, ja naprawdę nie chciałam być pielęgniarką — śmieje się.
Życie napisało jednak inny scenariusz. O swojej ścieżce zawodowej mówi dziś ze spokojem, ale za tym spokojem kryją się trudne początki. Start w zawodzie okazał się dużo cięższy, niż przypuszczała — nie tylko z powodu odpowiedzialności, ale i atmosfery panującej w miejscu pracy. — To była droga przez mobbing, przez stres, przez godziny płaczu i załamania. Nie spodziewałam się tego, nie byłam gotowa na to, że to może wyglądać właśnie tak — przyznaje.
Decyzja zapadła błyskawicznie. Rzuciła pracę i wyjechała poza Polskę z jednym postanowieniem — nie wracać do zawodu. — Myślałam sobie: zrobię cokolwiek, byle już nie pracować jako pielęgniarka — opowiada. Patrząc dziś na jej zaangażowanie w sieci, trudno mówić o przypadku czy marketingu — to raczej efekt determinacji, by pokazać, że pielęgniarstwo anestezjologiczne potrafi być wspaniałym zawodem, jeśli trafi się na odpowiednie warunki.
Powrót na własnych warunkach
Przełom przyszedł z czasem. — Po ponad pół roku tej przerwy przyszła refleksja, że ja jednak lubię ten zawód, że on daje mi satysfakcję, tylko muszę zrobić to inaczej, po swojemu — tłumaczy na łamach Medonetu. To „po swojemu" oznaczało konkretne kroki: rozeznanie własnych potrzeb, weryfikację dostępnych opcji, poszukiwanie miejsca, w którym praca nie będzie wyczerpywać.
— Rozpisałam sobie plusy i minusy, zastanowiłam się, w którą stronę chcę iść. Co mogę zmienić, żeby ta praca zaczęła mi sprawiać przyjemność — mówi. W pewnym momencie wszystko ułożyło się w spójną całość.
Decyzja, by mówić o pracy na Instagramie, narodziła się z braku, który sama odczuła na początku drogi zawodowej. — Kiedy byłam w najgorszym momencie i nie wiedziałam, co robić dalej, nie widziałam nikogo, kto pokazywałby, że można przez to przejść — mówi. — Że jest trudno, owszem, ale też, że ten zawód może wyglądać inaczej, że można być osobą, która jest miła, uprzejma, która podchodzi do ludzi z uśmiechem. I to naprawdę dużo zmienia — konkluduje.
To istotny kontrast wobec stereotypu „zgorzkniałej pielęgniarki", który — jak zauważa — wciąż mocno funkcjonuje i nie służy ani środowisku, ani pacjentom.
Wsparcie dla początkujących medyków
Z biegiem czasu w jej działaniach w sieci pojawiał się kolejny motyw: pomoc tym, którzy dopiero wchodzą w medyczną rzeczywistość. — Chciałam być takim promyczkiem nadziei dla osób, które po praktykach już się boją i myślą, że to nie dla nich — uśmiecha się.
Zawód z jednej strony potrafi zniechęcić błyskawicznie, z drugiej — desperacko szuka nowych rąk do pracy. — Średnia wieku pielęgniarek w Polsce to ponad 55 lat. W ciągu najbliższych 10 lat z zawodu odejdą dziesiątki tysięcy osób — wylicza Ania. Luka kadrowa, o której mówi, to realne wyzwanie, które powinno wpływać także na sposób opowiadania o pielęgniarstwie w internecie.
Rozwój profilu na Instagramie nie wynikał z żadnego planu. Nie było strategii budowania marki ani wyobrażenia, dokąd to zaprowadzi. Wszystko zaczęło się intuicyjnie — od potrzeby wypowiedzenia czegoś na głos. — Nie spodziewałam się, że to się tak rozwinie, że nagle stanie się to większym kontem, takim bardziej słyszalnym głosem — przyznaje, dodając, że z czasem pojawiło się coś, czego początkowo nie zakładała: odpowiedzialność.
Chodzi nie tylko o treść, ale i o to, jak odbierają ją pacjenci, studenci oraz osoby już pracujące w ochronie zdrowia. — Ludzie zaczęli pisać z pytaniami: czy iść na te studia, jaki oddział wybrać, co zrobić dalej. I to jest moment, w którym czujesz, że to nie jest "tylko zabawa" — tłumaczy.
Treści medyczne bez miejsca na błąd
Najwięcej napięcia generują materiały o charakterze ściśle medycznym. Nie ma w nich miejsca na dowolność interpretacji ani myślowe skróty. — Tu nie ma przestrzeni na błąd. Nawet jeśli cały czas mówię, że się uczę i nie jestem nieomylna, to jednak te treści muszą być zgodne z aktualną wiedzą medyczną — wyjaśnia.
Do tego dochodzi specyfika środowiska medycznego, które — jak sama określa — bywa wymagające. — To jest dość surowa ocena. Ludzie patrzą na ręce, zwracają uwagę na szczegóły — przyznaje. A w medycynie szczegóły ważą bardzo wiele i pojedyncze słowo potrafi zmienić wymowę całości. — Możesz obejrzeć nagranie do rolki na Instagrama sto razy, a i tak coś przeoczysz. I to zostanie od razu wyłapane — śmieje się.
Z tego powodu publikowanie takich materiałów zawsze niesie ze sobą stres, mimo solidnego przygotowania merytorycznego.
Krytyka także poza siecią
Wbrew obiegowym wyobrażeniom o influencerach, internet nie zawsze okazuje się przyjazną przestrzenią. Tym bardziej, gdy poruszane są tematy zawodowe, w których wielu czuje się ekspertami. Z taką rzeczywistością zmierzyła się również Ania.
— Nie spodziewałam się reakcji ludzi. Że to, co robię w wolnym czasie, może być dla kogoś problemem — mówi, dodając, że niektóre z tych reakcji wykraczają poza komentarze w sieci. — Zdarzało się, że ktoś "z branży", kogo znam osobiście, dawał mi odczuć, że coś mu się nie podoba w tym, co robię — opowiada. To nie są przyjemne sytuacje.
Dlatego sporo uwagi poświęca pracy nad sobą — próbie odróżnienia konstruktywnej krytyki od czyjejś prywatnej opinii. — Musiałam sobie to poukładać. Że jeśli robię coś zgodnie ze sobą i z dobrymi intencjami, to to powinien być mój punkt odniesienia — konkluduje.
Misja zamiast zasięgów
Anna przyznaje, że w kontekście jej obecności w sieci pojawiały się sugestie o zarobkach i „drugiej pensji". Sama widzi to inaczej. — To nie jest tak piękne i kolorowe, jak się wydaje. Ja to robię, bo czuję w tym sens. Zaczęłam to traktować trochę jak misję — tłumaczy.
Słowo „misja" nie pada w jej opowieści przypadkiem. Coraz mniej chodzi bowiem o samą aktywność w sieci, a coraz bardziej o realny wpływ — zwłaszcza na osoby stojące przed życiowymi wyborami. — Widzę, że to pomaga. Studentom, pielęgniarkom, osobom, które się zastanawiają, czy iść w ten zawód — cieszy się.
Jednym z jej celów jest odświeżenie wizerunku pielęgniarstwa, który przez lata utrwalał się w społecznej świadomości. — Chciałabym pokazać, że to nie jest tylko obraz zmęczonych, zgorzkniałych osób. Że w tym zawodzie jest dużo więcej możliwości, radości, pasji — wylicza. Nie chodzi o pomijanie problemów, lecz o pełniejszy obraz. — Jest trudno, ale to nadal może być świetna praca — mówi, choć tej pewności wielokrotnie jej brakowało.
— Bywało, że wracałam do domu, płakałam i mówiłam, że to chyba nie ma sensu, że powinnam to rzucić — dodaje. W takich chwilach ratunkiem jest wsparcie bliskich. — Mój chłopak jest pierwszą osobą, która ogląda wszystko, co robię. I często to on przypomina mi, że robię coś dobrego — uśmiecha się.
Spór o powagę zawodu
Wiedzę i doświadczenie Ania stara się przekazywać w lekkiej, czasem humorystycznej formie. Część odbiorców uważa jednak, że medycyna nie znosi takiej konwencji. — Że to powinny być białe fartuchy i naukowe treści, a nie krótkie filmiki w internecie — mówi z powagą.
Wielokrotnie musiała mierzyć się z zarzutem „ośmieszania zawodu". Taki odbiór, szczególnie na początku, nie był dla niej łatwy. — Nie byłam na to przygotowana. To było dość wyboiste doświadczenie — przyznaje.
Z czasem wypracowała dystans i nauczyła się rozdzielać rzetelną informację zwrotną od cudzych interpretacji. — Staram się pamiętać, że to jest czyjaś projekcja. Wyobrażenie mnie, a nie ja — tłumaczy. Takie podejście nie eliminuje emocji, ale pomaga je oswoić. — Jeśli ktoś ocenia mnie na podstawie własnych wyobrażeń, to więcej mówi to o tej osobie niż o mnie — konkluduje.
Mimo tych doświadczeń nie myśli o wycofaniu się z sieci. Przeciwnie — dostrzega w niej coś, co wcześniej w zawodzie nie istniało. — Internet potrafi być trudnym miejscem, ale jednocześnie jest świetnym narzędziem do pracy — mówi.
I to narzędziem bardzo praktycznym: otwiera dostęp do wiedzy, doświadczeń i perspektywy, które wcześniej pozostawały poza zasięgiem. — Nigdy wcześniej nie było takiej możliwości, żeby zobaczyć, jak wygląda ten zawód od środka. Ja staram się to wykorzystać — cieszy się, świadoma, że hejt i nadinterpretacje będą jej towarzyszyć. Bilans pozostaje jednak jednoznaczny. — Mimo tych minusów, plusów jest znacznie więcej — podsumowuje.
źródło: medonet.pl




![[c] Józef Kufel Nieruchomości 1](/images/promo/a1/kufel/01_copy.jpg)
![[c] Józef Kufel Nieruchomości 2](/images/promo/a2/kufel/02.jpg)
![[c] Józef Kufel Nieruchomości 3](/images/promo/a3/kufel/03.jpg)
![[c] Józef Kufel Nieruchomości 4](/images/promo/a4/kufel/04.jpg)
![[c] Józef Kufel Nieruchomości 5](/images/promo/a1/kufel/05_copy.jpg)
![[c] Arex 1](/images/promo/a1/arex/1.jpg)
![[c] Arex 2](/images/promo/a1/arex/5.jpg)
![[c] Józef Kufel Nieruchomości 1](/images/promo/a2/kufel/06_copy.jpg)
![[c] Józef Kufel Nieruchomości 2](/images/promo/a2/kufel/07_copy.jpg)
![[c] Józef Kufel Nieruchomości 3](/images/promo/a2/kufel/08_copy.jpg)
![[c] Józef Kufel Nieruchomości 4](/images/promo/a2/kufel/09_copy.jpg)
![[c] Arex 1](/images/promo/a2/arex/2.jpg)
![[c] Arex 2](/images/promo/a2/arex/6.jpg)
![[c] Józef Kufel Nieruchomości 1](/images/promo/a3/kufel/11_copy.jpg)
![[c] Józef Kufel Nieruchomości 2](/images/promo/a3/kufel/12.jpg)
![[c] Józef Kufel Nieruchomości 3](/images/promo/a3/kufel/13_copy.jpg)
![[c] Józef Kufel Nieruchomości 4](/images/promo/a3/kufel/14.jpg)
![[c] Józef Kufel Nieruchomości 5](/images/promo/a3/kufel/15.jpg)
![[c] Arex 1](/images/promo/a3/arex/3.jpg)
![[c] Arex 2](/images/promo/a3/arex/7.jpg)
![[c] Józef Kufel Nieruchomości 1](/images/promo/a4/kufel/16.jpg)
![[c] Józef Kufel Nieruchomości 2](/images/promo/a4/kufel/17.jpg)
![[c] Józef Kufel Nieruchomości 3](/images/promo/a4/kufel/18.jpg)
![[c] Józef Kufel Nieruchomości 4](/images/promo/a4/kufel/19.jpg)
![[c] Józef Kufel Nieruchomości 5](/images/promo/a4/kufel/20_copy.jpg)
![[c] Arex 1](/images/promo/a4/arex/4.jpg)
![[c] Arex 2](/images/promo/a4/arex/8.jpg)
![[c] Stefczyk](/images/promo/b/stefczyk/370_2021-STEFCZYK_SF-Pozyczka-Online-Zywiec-baner-970x250-AD2.gif)
![[c] OPTYK](/images/promo/b/optyk/optyk.jpg)
![[c] krezus](/images/promo/b/krezus/krezus.jpg)
![[c] listdosasiada.pl](/images/1.png)























![[c] Nauka Jazdy](/images/promo/c/lanczyk/lanczyk_2.jpg)
![[c] Łodygowianka](/images/promo/c/łodygowianka/banner-lodygowianka.jpg)
![[c] Autotest](/images/promo/c/Autotest/autotest.jpg)
![[c] Nauka Jazdy Centrum](/images/promo/c/nauka_jazdy_centrum/tomaszek.jpg)






![[c] listdosasiada.pl](/images/promo/d1/listdosasiada.pl/2.png)
![[c] Bella](/images/promo/d1/bella/bella.jpg)
![[c] Fundacja Pomocy Dzieciom Fundacja Pomocy Dzieciom w Żywcu](/images/promo/d1/fundacja_pomocy_dzieciom/FundacjaPomocyDzieciomA1.jpg)
![[c] Sprzedam Kupię](/images/promo/d1/sprzedamkupie/baner2.jpg)
![[c] Spotted - Tresna - Porąbka](/images/promo/d1/spotted_tresna/baner.jpg)
![[c] Leonardo](/images/promo/d1/leonardo/baner1.jpg)
![[c] Okrzesik Kolonko Studio Dekoral](/images/promo/d1/okrzesik/baner1.jpg)



![[c] Sprint Żywiec](/images/promo/d1/sprint/sprint.jpg)
![[c] GIT Studio](/images/promo/d1/git_studio/git.jpg)
![[c] House of Vintage](/images/promo/d2/hov/house-of-vintage.jpg)
![[c] Spotted Jeleśnia](/images/promo/d2/spotted-jelesnia/spotted-jelesnia.jpg)


