- Autor: RED.
- Kategoria: Zdrowie
Tak zbagatelizowali rozwijającego się raka
Choć regularnie chodziła do ginekologa i wykonywała cytologię, to nie uchroniło jej przed dramatyczną diagnozą: rak endometrium. Wszystko zaczęło się od niepokojących krwawień, które przez długi czas były bagatelizowane przez lekarzy. Gdy w końcu trafiła do swojego zaufanego medyka, było już bardzo późno. – Sama operacja była bardzo rozległa i usunięto jej wszystkie narządy rozrodcze, łącznie z przydatkami, żeby uniknąć przerzutów. Zostawiono tylko mały tzw., kikut, który okazał się źródłem dalszych problemów — przekazuje Karina w rozmowie z Medonetem, w której opowiedziała historię zdrowotną swojej mamy. Okazało się, że rak endometrium uruchomił lawinę nieszczęść.
Początek trudnej drogi przypadł na maj 2011 r., kiedy kobieta dowiedziała się o złośliwym nowotworze trzonu macicy. Mimo że regularnie korzystała z opieki ginekologicznej i wykonywała cytologię, nie uchroniło jej to przed chorobą. Jak relacjonuje Karina, jej mama przez długi czas zgłaszała lekarzom niepokojące krwawienia, jednak objawy były lekceważone, a leczenie ograniczało się do doraźnych środków.
Dopiero wizyta u zaufanego lekarza przyniosła przełom, choć sytuacja była już bardzo poważna. Zaledwie kilka dni po postawieniu diagnozy pacjentka przeszła rozległą operację, podczas której usunięto wszystkie narządy rozrodcze wraz z przydatkami, by zapobiec przerzutom. Pozostawiono jedynie niewielki fragment, który później stał się źródłem kolejnych komplikacji.
Leczenie i powikłania po terapii
W sierpniu rozpoczęto intensywną radioterapię oraz brachyterapię. Terapia okazała się wyjątkowo obciążająca, szczególnie dla układu pokarmowego. U pacjentki pojawiły się przewlekłe biegunki, które nie ustępowały nawet po zakończeniu leczenia. Z czasem doszło do powstania zrostów, co wymagało ścisłego przestrzegania diety i unikania stresu, ponieważ każdy z tych czynników mógł wywołać silne bóle brzucha i kolejne epizody biegunek.
Karina wspomina w rozmowie z Medonetem, że z roku na rok jej mama coraz częściej trafiała na Szpitalny Oddział Ratunkowy lub wzywano do niej pogotowie, ponieważ tylko leki rozkurczowe i przeciwbólowe podawane dożylnie przynosiły ulgę. Taki stan utrzymywał się do 2023 r., kiedy to latem objawy nasiliły się, a problemy z jelitami przybrały niespotykany dotąd obrót. Doszło do perforacji jelit, a podczas operacji lekarze stwierdzili bardzo poważny stan — w jamie brzusznej znajdował się rozległy konglomerat zrostów, doszło do zapalenia otrzewnej i wstrząsu septycznego, w wyniku którego nerki przestały pracować. W trakcie zabiegu serce pacjentki zatrzymało się dwukrotnie, w tym raz na osiem minut. Rodzina uznała za cud, że lekarzom udało się uratować jej życie, mimo beznadziejnej sytuacji.
Rak endometrium — najczęstszy nowotwór ginekologiczny w Polsce
Rak endometrium, czyli nowotwór trzonu macicy, jest obecnie najczęściej diagnozowanym nowotworem ginekologicznym w Polsce. Każdego roku choruje na niego około sześć tysięcy Polek, a liczba przypadków stale rośnie, głównie z powodu zmian w stylu życia. Mimo to świadomość objawów i czynników ryzyka pozostaje niewielka.
Jak podkreśla w rozmowie z Medonetem dr n. med. Maciej Olszewski, ginekolog i onkolog, jednym z pierwszych i najbardziej charakterystycznych objawów raka endometrium jest nieprawidłowe krwawienie u kobiet po menopauzie. Lekarz zwraca uwagę, że taki sygnał powinien skłonić do natychmiastowej konsultacji z lekarzem, ponieważ pozwala na wykrycie choroby na wczesnym etapie. Inne symptomy, takie jak ból kręgosłupa, pojawiają się rzadko, a przerzuty do kości są w tym przypadku wyjątkowo sporadyczne.
Historia mamy Kariny pokazuje, jak ważna jest czujność wobec niepokojących objawów i szybka reakcja na sygnały wysyłane przez organizm. Nowe możliwości terapeutyczne oraz wsparcie systemowe dają nadzieję na skuteczniejsze leczenie i lepszą jakość życia dla pacjentek zmagających się z rakiem endometrium.
źródło: medonet.pl